Skip to content
Qlango

Nauka angielskiego od podstaw dla dorosłych Polaków

Autor: QlangoOpublikowano:

Angielski prosto z polskiego: Hello znaczy „Cześć”

Większość dorosłych, którzy mówią, że zaczynają angielski od zera, wcale nie zaczyna od zera. Mają za sobą kilka lat szkolnych lekcji, setki słów z filmów, pracy i internetu oraz jedną zablokowaną szufladę w głowie z napisem „mówienie”. Dlatego nauka angielskiego od podstaw wygląda u dorosłego Polaka inaczej niż u dziecka: mniej kolorowania zwierzątek, więcej porządkowania tego, co już gdzieś leży, i sporo oduczania się złych nawyków.

Krótka odpowiedź na pytanie, które pewnie cię tu przyprowadziło: tak, da się w każdym wieku. Przy 30 do 40 minutach dziennie dorosły dochodzi w ciągu mniej więcej roku do poziomu A2, na którym da się prowadzić proste rozmowy w sklepie, u lekarza i w pracy, a do B1 w półtora do dwóch lat. Kto ma za sobą szkolny angielski, zwykle szybciej. Poniżej konkretnie: co przychodzi Polakowi łatwo, gdzie się potyka i jak to rozplanować.

Fałszywe zero, czyli skąd naprawdę startujesz

Dorośli początkujący dzielą się w Polsce mniej więcej na dwie grupy. Pierwsza to osoby, które w szkole uczyły się rosyjskiego, bo w PRL był obowiązkowy, a angielski znają z piosenek i instrukcji obsługi. Druga to ludzie, którzy mieli angielski przez dziesięć czy dwanaście lat, zdali z niego maturę, a na hasło „say something” zamieniają się w słup soli.

Ci drudzy to klasyczne fałszywe zero. Rozumieją więcej, niż mówią, rozpoznają Present Perfect w teście, ale nie potrafią go użyć w zdaniu o sobie. Pierwsze tygodnie to dla nich nie nowe słówka, tylko odświeżenie podstaw w tempie, które nie usypia, i oswojenie się z własnym głosem po angielsku. Ci pierwsi naprawdę zaczynają od A1 i mają jedną przewagę: nie muszą się niczego oduczać.

Co w angielskim jest dla Polaka łatwe

Więcej, niż się wydaje. Rzeczowniki nie mają rodzaju, więc „the table” nie jest ani on, ani ona. Nie ma siedmiu przypadków, jest szyk zdania, który robi to, co u nas robią końcówki. Czasownik w czasie teraźniejszym zmienia się tylko w trzeciej osobie: I work, you work, she works. Kto opanował w dzieciństwie „chcę, chcesz, chce, chcemy, chcecie, chcą”, nie przestraszy się jednego „s”.

Do tego dochodzi słownictwo, które już znasz: komputer, weekend, menedżer, marketing, deadline. I zbitki spółgłosek. Anglik łamie sobie język na „strengths”, a Polak, który bez zastanowienia mówi „chrząszcz”, przejdzie przez to słowo spacerkiem.

Gdzie Polacy się potykają

Dźwięki, których w polskim nie ma

Najsłynniejszy kłopot to „th”. Polak mówi „fink” albo „sink” zamiast think i „dis” zamiast this. Da się z tym żyć, ale warto poćwiczyć, bo „I sink so” brzmi jak wyznanie, że właśnie idziesz na dno.

Drugi kłopot to długość samogłosek. Po polsku „i” jest jedno, po angielsku ship i sheep, live i leave, full i fool różnią się długością i barwą. Trzeci jest podstępny, bo wynika z naszej własnej wymowy. Na końcu wyrazu ubezdźwięczniamy spółgłoski: piszemy „chleb”, mówimy „chlep”. Przeniesione na angielski daje to „bet” zamiast bed i „back” zamiast bag, a rozmówca nie zawsze się domyśli, o co chodziło.

Jest też dobra wiadomość. Angielskie „w” z wine czy water już umiesz wymówić, to po prostu nasze „ł”.

Przedimki a i the

Po polsku ich nie ma, więc Polacy albo je pomijają („I am teacher”), albo wstawiają na wszelki wypadek wszędzie. Zasada na start: „a” przy czymś, co pojawia się pierwszy raz albo jest jednym z wielu, „the” przy czymś konkretnym, o czym obie strony już wiedzą. Resztę załatwia czytanie.

Present Perfect

Zdanie „Mieszkam tu od pięciu lat” Polak tłumaczy jako „I live here since five years”. Po angielsku musi to być „I have lived here for five years”, bo sytuacja zaczęła się w przeszłości i trwa do dziś. Polski załatwia to czasem teraźniejszym, angielski nie. Ten jeden czas odpowiada za zaskakująco dużą część błędów, które słychać u Polaków nawet na poziomie B2.

Fałszywi przyjaciele

Słowa, które wyglądają znajomo, a znaczą coś innego, potrafią zepsuć rozmowę bardziej niż błąd gramatyczny:

Po angielsku Co znaczy Z czym myli je Polak
actually właściwie, tak naprawdę aktualnie (po angielsku currently)
eventually w końcu, z czasem ewentualnie (possibly)
sympathetic współczujący sympatyczny (nice, friendly)
ordinary zwykły ordynarny (vulgar)
fabric tkanina fabryka (factory)
confident pewny siebie konfident (informer)
lunatic wariat lunatyk (sleepwalker)
receipt paragon recepta (prescription)

Kiedy Anglik mówi, że jest „very sympathetic”, nie chwali się, że jest miły. Mówi, że ci współczuje.

Ile trwa nauka i jak to się ma do matury

Cambridge English podaje orientacyjnie około 180-200 godzin nauki pod kierunkiem nauczyciela do poziomu A2, 350-400 do B1 i 500-600 do B2, licząc od zera. Przy 40 minutach dziennie uzbierasz w rok około 240 godzin. Matura podstawowa z angielskiego sprawdza mniej więcej poziom B1, rozszerzona celuje w B2. Jeśli więc ktoś zdał rozszerzenie, a dziś czuje się na A2, nie zmyśla. Nieużywany język zasypia, ale budzi się dużo szybciej, niż był uczony.

Nauka angielskiego od podstaw: plan na pierwsze pół roku

W pierwszym miesiącu wymowa, około 300 najczęstszych słów, czasownik to be, czas Present Simple i pytania z do i does. Codziennie i krótko. Dwadzieścia minut każdego dnia daje więcej niż dwie godziny w niedzielę, bo pamięć karmi się powtórkami, a nie zrywami.

W drugim i trzecim miesiącu Present Continuous, Past Simple z najczęstszymi czasownikami nieregularnymi (go i went, buy i bought, take i took), liczebniki, godziny i ceny. To dobry moment, żeby zacząć mówić na głos, choćby do siebie w samochodzie.

Od czwartego do szóstego miesiąca Present Perfect, przyszłość z will i going to, pierwsze dłuższe teksty i seriale z angielskimi napisami. Wtedy też pierwsza rozmowa z żywym człowiekiem, nawet pisana na czacie. Brzmi skromnie, ale wystarcza, żeby pytanie „Can I help you?” w sklepie przestało być powodem do ucieczki.

O co najczęściej pytają dorośli

Czy po pięćdziesiątce jest sens zaczynać?

Jest. Dorosły wolniej łapie akcent, ale szybciej rozumie zasady i lepiej planuje naukę. Akcent prawdopodobnie zostanie polski i nikomu to nie przeszkadza, pod warunkiem że wyraźnie odróżniasz ship od sheep.

Brytyjski czy amerykański?

Ten, który częściej słyszysz. Jeśli pracujesz z Brytyjczykami albo planujesz wyjazd na Wyspy, brytyjski. Jeśli wieczorami oglądasz amerykańskie seriale, amerykański. Ważne, żeby w jednym tekście nie mieszać pisowni: colour albo color, nie oba naraz.

Najpierw angielski czy niemiecki?

Zdecyduje kraj, a nie trudność. Angielski jest łatwiejszy na start, ale na niemieckiej budowie czy w opiece nad seniorami w Bawarii wiele nim nie zdziałasz. Jeśli praca czeka za Odrą, przeczytaj nasz tekst o nauce niemieckiego od podstaw.

Dlaczego objaśnienia po polsku przyspieszają start

Na poziomie A1 i A2 tłumaczenie gramatyki po angielsku przypomina instrukcję składania szafy napisaną po szwedzku: da się, tylko po co. Polskie wyjaśnienie w dwóch zdaniach pokazuje, czym Present Perfect różni się od naszego czasu teraźniejszego, i oszczędza ci tygodni zgadywania.

W Qlango wybierasz polski jako język, przez który się uczysz, a potem wariant angielskiego, brytyjski albo amerykański, na poziomach od A1 do C2 (pełna lista języków i poziomów). Słowa wracają w powtórkach rozłożonych w czasie, tuż zanim zdążysz je zapomnieć, a każde zdanie możesz odsłuchać w wymowie generowanej przez AI, także w zwolnionym tempie, co przy ship i sheep naprawdę pomaga. Gdy utkniesz na pytaniu „dlaczego tu jest have been”, w Premium zapytasz nauczyciela AI po polsku, bez limitu pytań (plany Premium). Więcej tekstów o nauce języków znajdziesz na blogu Qlango.

Ustaw polski jako język nauki, wybierz angielski od A1 i zrób dziś pierwszą lekcję. Dziesięć minut wystarczy, żeby sprawdzić, ile ze szkolnego angielskiego jeszcze w tobie siedzi.

Może Cię też zainteresować